Przejdź do treści
Marcin Godlewski
Wszystkie wpisy
AI
3 min czytania

AI nie zastąpi marketera. Marketer bez AI zostanie w tyle

Mam 18 lat doświadczenia w marketingu i przez ostatnie dwa lata intensywnie buduję narzędzia oparte o AI. Krótko o tym, dlaczego dyskusja „AI zabierze pracę marketerom" jest po prostu źle postawiona.

W marketingu siedzę osiemnasty rok. Przez ostatnie dwa lata praktycznie codziennie buduję coś z AI w środku. Automatyzacje w n8n, integracje z Claude API, narzędzia do analizy konkurencji, kampanie, które piszą się same.

W rozmowach z innymi marketerami wciąż widzę dwa skrajne obozy.

Pierwszy uważa, że AI zastąpi marketerów w ciągu dwóch, może trzech lat. Drugi twierdzi, że AI to chwilowy hype, a prawdziwy marketing zawsze będzie polegał na relacjach z ludźmi. Moim zdaniem oba podejścia mijają się z tym, co naprawdę się dzieje.

Co AI faktycznie zmienia w marketingu

Powszechny błąd to traktowanie AI jako narzędzia do „pisania postów szybciej”. To bardzo płytkie spojrzenie i prowadzi prosto w ślepą uliczkę.

AI jest narzędziem do przetwarzania skali, której pojedynczy człowiek po prostu nie ogarnie głową. Kilka przykładów z mojej własnej pracy z ostatnich miesięcy.

Personalizacja kampanii reaktywacyjnej dla 14 tysięcy kontaktów. Każdy z nich dostał maila pisanego pod jego konkretną historię zakupów, a nie szablon z miejscem na imię. Drugi przykład to równoległa analiza sześciu edycji tego samego webinaru, łącznie z transkrypcjami, czasami trwania sesji i konwersjami w dół lejka. Cel: wyciągnąć powtarzalne wzorce. Trzeci to codzienne briefy operacyjne, które agregują dane z trzech różnych biznesów, jakie prowadzę.

Żaden marketer w pojedynkę tego nie ogarnie w rozsądnym czasie. AI robi to w kilka minut.

Gdzie pojawia się haczyk

AI nie wie, co jest ważne. Wie, czego jest dużo. To zupełnie inna kategoria.

Marketer z paroma latami doświadczenia wie z autopsji, że klient, który wydał już 300 złotych, jest trzy razy cenniejszy niż lead z darmowego PDF-a. Wie, że kampania, którą „wszyscy robią”, przestaje działać dokładnie w tym momencie, kiedy wszyscy zaczynają ją robić. Wie też, że jedna szczera rozmowa z prawdziwym klientem daje więcej informacji niż sto wypełnionych ankiet.

AI takich intuicji nie ma i nie będzie miało, dopóki ktoś mu ich nie podsunie razem z kontekstem. Marketer z AI ma jedno i drugie naraz: intuicje plus skalę przetwarzania.

Kto rzeczywiście zostanie w tyle

Nie marketerzy w ogólności. Konkretna grupa marketerów. Mianowicie ci, którzy traktują AI wyłącznie jako narzędzie do produkowania tej samej treści w większej ilości i nieco szybciej.

Bo „szybciej napisany post” konkuruje na rynku z systemami, które uczą się na konkretnych klientach i dostosowują komunikację pod każdego z nich. To są zupełnie różne ligi. I ta różnica będzie się tylko pogłębiać.

Jak sam staram się być po właściwej stronie

Po pierwsze, dokumentuję każdy workflow, który zbuduję. Tutaj na blogu i równolegle na GitHubie. Po drugie, uczę się API, a nie tylko interfejsów graficznych narzędzi. Claude, n8n, Make, FluentCRM, ClickUp. Po trzecie, mierzę wyniki tego, co robię. AI bez metryk to ciekawa zabawka, ale jeszcze nie przewaga konkurencyjna. Po czwarte i najważniejsze, szukam miejsc, gdzie skala faktycznie ma znaczenie. Tam AI daje asymetryczny zwrot z włożonej pracy. Wszędzie indziej można po prostu robić ręcznie i wychodzi to czasem szybciej.


Nie wiem, czy AI faktycznie kiedyś „zastąpi marketerów”. Mam jednak pewność co do jednego: marketerzy, którzy już dziś budują własne systemy w oparciu o AI, mają przewagę, której konkurencja na ręcznej pracy raczej nie nadrobi.

I to mi w zupełności wystarczy, żeby spokojnie robić swoje.

Jakie systemy z AI budujesz w swoim marketingu? Daj znać na LinkedIn.


Czy ten artykuł był pomocny?

Twoja opinia pomaga mi pisać lepsze treści. Dzięki!

Newsletter

Konkrety z marketingu prosto na maila

Co kilka tygodni rozsyłam streszczenie tego, czego się ostatnio nauczyłem. Bez spamu, bez ofert co tydzień.

Marcin Godlewski

O autorze

Marcin Godlewski

Marketingiem online zajmuję się od 2007 roku. CMO i członek zarządu Two Colours Agency, wspólnik w Viloway.com, współautor trzech wydań Biblii e-Biznesu. Mieszkam w Krakowie, pracuję analitycznie i asynchronicznie. Piszę o tym, co naprawdę działa w biznesie online - bez ściemy.

Podobało się? Daj znać

Najszybciej złapiesz mnie na LinkedIn. Tam też pojawiają się skróty nowych wpisów.